fbpx
Chcesz wiedzieć więcej, łatwiej i szybciej? Zapisz się do mojego newslettera!


Zapisz Zapisz

Czego boimy się powiedzieć o szkolnych i rodzinnych relacjach?

Autor Posted on 0 4

Uważam, że relacje, zarówno pomiędzy nauczycielem a uczniem, a także pomiędzy rodzicem a dzieckiem, są jedną z największych wartości. Otto von Bismarck (tak, od każdego można się czegoś nauczyć) miał podobno powiedzieć, że „Ludzie nie powinni wiedzieć, jak robi się parówki i politykę”.  Mam wrażenie, że często jesteśmy podobnie traktowani w temacie budowania relacji. Niby każdy wie jakie są ważne, że trzeba je budować, ale… No właśnie, ale zaplecze i kuchnia pozostają zamknięte. Popularne rady, jakie otrzymujemy (przyznaję, że sam też o nich mówię) dotyczące naszego postępowania są bardzo ważne i wartościowe, jednak stanowią kolejny, nie pierwszy, etap działań. Jeśli rodzic, albo nauczyciel zaczną od wsłuchiwania się w głos dziecka, które nie ma ochoty do nas przemawiać, jeśli będą wspierać kogoś, kto tego wsparcia nie oczekuje, albo jeśli podadzą rękę, której dziecko nie będzie miało zamiaru chwycić – na nic cały wysiłek. Pomimo doskonałej zgodności ze standardami pedagogicznymi, takie działania prowadzą donikąd. Dlaczego tak się dzieje? NIe rozumiem dlaczego zapominamy, że relacje są zawsze dobrowolne i DWUSTRONNE. To dziecko wybiera z kim chce nawiązywać relacje. Skupianie się wyłącznie na działaniach nauczyciela jest zatem wyrazem snobizmu. Pomijanie tego faktu i skupianie się wyłącznie na własnych działaniach jest w moim odczuciu przyczyną, dla której często słowo „RELACJE” stanowi jedynie pusty frazes pozbawiony praktycznej wartości. A relacje są kluczowe – są najważniejsze! Jednak, żeby „kliknęło”, musimy…

Po pierwsze, pamiętać, że dziecko musi oczekiwać tego, że zbudujemy z nim relację. Klucz do sukcesu leży poniżej skutecznych i poprawnych pedagogicznie metod jej budowania. Spójrzmy na przykład rolnika. Może wiedzieć jak zasiać pszenicę i może dokładnie wiedzieć jak o nią dbać przez cały okres wegetacji. Co więcej, może dysponować mistrzowskim warsztatem jej zbierania, jednak… Jeśli nie będzie umiał przygotować pola, na którym ma wyrosnąć, niczego nie osiągnie. Chwasty, nieurodzajna ziemia i szkodniki zniweczą jego ciężką pracę. Podobnie jest z relacjami. Zanim zaczniemy je budować, musimy odpowiednio przygotować pole, na którym będziemy o nie dbać. O ile w przypadku rolnika będzie to oranie, talerzowanie, bronowanie, czy nawożenie pola, o tyle w przypadku nauczyciela i rodzica… zbudowanie autorytetu! Pozytywnego autorytetu opartego na sympatii, ciekawości i zaufaniu. Czy nam się to podoba, czy nie, musimy zdobyć zainteresowanie dziecka i uznanie w jego oczach. Dopiero wówczas relacje mogą zapuścić trwałe i mocne korzenie. Dziecko sięgnie po wyciągniętą w jego kierunku rękę, gdy nas polubi, będzie przekonane, że działamy dla jego dobra, obdarzy zaufaniem i uzna za… przychylnego i pozytywnego lidera. 

To jest całe, niewidoczne dla zwykłego obserwatora, przygotowywanie pola, by mogło wydać obfity plon. Ta niewidoczna praca u podstaw ma decydujące znaczenie dla jakości przyszłych relacji z dzieckiem. Wszystko, o czym piszę to moje praktyczne spostrzeżenia z początków pracy w szkole i klubie sportowym. Jak stać się w oczach dziecka i grupy pozytywnym liderem? Napisałem o tym w swojej książce „Sukces wychowania. Jak budować dobre relacje w grupie”. Skupiłem się w niej właśnie na przygotowywaniu pola pod przyszłą uprawę wspaniałych relacji. Jak stać się w oczach dziecka osobą, za którą zechce podążać? Z której zapragnie brać przykład? Której nie będzie chciało zawieść? Przy której zechce stawać się wspaniałą osobą? Z całego serca zachęcam do lektury i wspólnej dyskusji. Pozytywny lider przyciąga dzieci, a relacje wówczas rosną jak najpiękniejsze w całej okolicy pole pszenicy. 

Czy nie przesadzam, chcąc jedynie zareklamować swoją książkę? Zastanówmy się wspólnie, z kim Ty, jako już dojrzała i ukształtowana osoba chętnie zbudujesz relację. Byłby to pewien polityk, który nieustannie zmienia zdanie, nie można mu zaufać i podejrzewasz, że działa by zrealizować Twoim kosztem własne cele? A może pozytywny lider pokroju Steva Jobsa (poprzeczkę trzeba zawieszać wysoko), który owszem – ma również potężne wady, ale mimo wszystko inspiruje, przyciąga i kreśli co jest za kolejnym wzniesieniem. Wymaga, możliwe, że czasem pokrzykuje coś pod nosem, ale wiesz, że macie wspólny cel i choć droga bywa wyboista, to prowadzi Was w tym samym kierunku. Uznajesz go za pozytywnego lidera, bo choć oczywiście, każde podporządkowanie się jest utratą cząstki wolności, to wiesz, że przy takiej osobie jest to inwestycja. Rezygnujesz z chwilowych i ulotnych przyjemności, ale w dłuższej perspektywie zyskujesz – kroczycie razem ku satysfakcji! Wiesz, że razem osiągniecie więcej, niż mógłbyś osiągnąć w pojedynkę. To się opłaca! Mawia się, że w ewolucji nie ma darmowych obiadów. Zawsze jest coś kosztem czegoś. Podobnie jest w życiu społecznym. Dziecko, które zobaczy w Tobie bezpieczną i przychylną drabinę, która wyniesie go wyżej (jednak wcale nie wyręczając w wysiłku samodzielnego wchodzenia) zechce zbudować z Tobą relację! Wówczas zaczną działać wszelkie pedagogiczne i wychowawcze metody, o których czytałeś. A może nawet wszelkie metody staną się zbędne? Osobiście nie lubię odnoszenia się do „metod”, ponieważ kojarzy mi się ze standaryzacją. A po cóż na powrót standaryzować indywidualizację? Każda relacja jest indywidualna, ponieważ nikt inny nie jest Tobą i Twoim dzieckiem, uczniem, albo grupą dzieci z którą współpracujesz. Tak, w książce podkreślam, że dobry lider działa na przynajmniej dwóch płaszczyznach -w  relacji 1 : 1 i w relacji 1: wiele. Różnice są fundamentalne i kluczowe do osiągania sukcesów. Uniwersalna pozostaje zatem jedynie konieczność stania się w oczach dziecka pozytywnym liderem. Niełatwa. Mam jednak nadzieję, że pomogę Ci w tym swoją książką. Nie traktuj tego tekstu jako taniej sztuczki marketingowej. Opowiadam Ci o tym, ponieważ sam chciałbym, żeby ktoś powiedział mi o tym wszystkim w początkach mojej pracy w szkole. Uniknąłbym wielu rozczarowań, trudności i przeświadczenia, że teoria mija się z praktyką. Nie mija się, jeśli odpowiednio przygotujesz pole, na którym chcesz uprawiać relacje z dziećmi.

Jednak uwaga! Dysponowanie autorytetem to potężna odpowiedzialność. Pedagog i rodzic biorą na siebie olbrzymi ciężar. Gdy już raz uda Ci się zdobyć serce i zaufanie dziecka, Twoim najważniejszym obowiązkiem jest działanie wyłącznie dla dobra DZIECKA. Zawsze. Dowody na słuszność mojej przestrogi można zaleźć choćby w badaniach Lefkowitz’a i współpracowników (1) z 1955 roku. W wynikach stwierdzono, że jeśli osoba ubrana w garnitur (łączony z wyższym poziomem autorytetu) przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle, łamiąc reguły, to zdecydowanie więcej oczekujących osób weźmie z niej przykład i także przejdzie przez jezdnię, niż w przypadku, gdy strój osoby jest mniej formalny. Wzorce idoli i symbole autorytetu ulegają nieustannym przemianom. Kiedyś każdy chłopiec chciał być piłkarzem, dziś prawdopodobnie profesjonalnym gamerem. Jednak nie musisz nadążać za takimi przemianami, ponieważ w relacji 1:1 z dzieckiem zawsze jesteście po prostu sobą. Wracając do badań naukowych, Anna Góralewska-Słońska wraz ze współpracownikami wskazują w swoim artykule naukowym na jeszcze bardziej skrajny przypadek (2). Pewien psychicznie chory pacjent o skłonnościach samobójczych otrzymał od policjanta ubranego w mundur polecenie natychmiastowego przeparkowania swojego źle zaparkowanego auta. Pacjent nie tylko dostosował się do polecenia, ale także zapomniał o swojej samobójczej próbie. Specjalnie podałem tak drastyczny i skrajny przykład, żeby uświadomić Ci jak ważne jest określenie „POZYTYWNYM”, które zestawiam z liderem. Zawsze musisz pamiętać jak wielka jest odpowiedzialność rodzica i nauczyciela. Dziecko otwiera przed Tobą całe swoje serce. Nie możesz zawieść. Nawet dorośli mają problem z wyborem odpowiednich wzorów autorytetów, a co dopiero dzieci, które od niedawna eksplorują swój świat zewnętrzny i wewnętrzny. 

Podsumowując, nie oczekuj spektakularnych, praktycznych efektów, jeśli przed zasiewem nie przygotowałeś odpowiednio pola 🙂 Trzymam kciuki za Twoje sukcesy!

Link do książki

1.Lefkowitz, M., Blake, R., Mouton, J. (1955). Status factors in pedestrian violation of traffic signals. Journal of Abnormal and Social Psychology, 51, s. 704-706.

2. Góralewska-Słońska A., Kuchar-Pietrzak M., Siwczyk-kępa M. (2016): Wpływ autorytetu (umundurowania) na posłuszeństwo w zakresie przestrzegania przez pieszych przepisów o ruchu drogowym. Psychologiczne Zeszyty Naukowe, 2, s. 173-184.

Z wyrazami szacunku
signature
Udostępnij

Brak komentarzy

Podziel się swoją opinią

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *